Żywność: kontrola skupu, zawyżanie cen, taktyka głodzenia

Wystarczy rozejrzeć się dookoła, porozmawiać z rolnikami, sadownikami, posłuchać różnych wiadomości i widać wyraźnie, że coś niepokojącego dzieje się z “rynkiem” żywności – naszym polskim, ale nie tylko.

Oto mamy zasoby płodów rolnych, owoców, warzyw, których nasi rodzimi producenci nie są w stanie sprzedać, a jeżeli,to po tak niskich cenach, że to się nie kalkuluje, bo koszty wyprodukowania, zbioru i transportu mocno przewyższają cenę, którą oferują pośrednicy, a mówiąc wprost: zagraniczne firmy, które opanowały skup i w dużej części przetwórstwo rolno-spożywcze. Owe firmy sprowadzają surowce albo ze swoich krajów macierzystych, albo z krajów, które oferują owe płody dużo taniej.

Jaki jest efekt?

Nasze rodzime rolnictwo traci, zadłuża się, likwiduje uprawy, zmniejsza się nasza własna produkcja owoców, warzyw, zbóż, mięsa itd., a tym samym uzależniamy się coraz bardziej od importu, od zagranicy i od tychże zagranicznych sieci pośredników. Spada nasza suwerenność żywieniowa, mnóstwo ludzi w rolnictwie traci pracę.

Zagraniczne sieci skupowo-przetwórcze zyskują coraz bardziej pozycję monopolisty. Cóż one robią?

  • Importują do nas coś, co my sami mamy (marnotrawstwo),
  • Niszczą polską konkurencję (osłabianie gospodarki rodzimej),
  • Przetwarzają z dodatkiem chemii, rozmaitych konserwantów, substancji zapachowych, smakowych itd. (trucie nas),
  • Zawyżają ceny dla detalistów, konsumentów (zdzierstwo i drenowanie naszych kieszeni)
  • Sprowadzają “ładny” towar z zagranicy, który nie ma smaku, wartości odżywczych (rujnowanie naszego zdrowia),
  • Uzyskują kontrolę nad spożywczymi łańcuchami dostaw w Polsce (dyktowanie warunków i sterowanie rynkiem).

Ten ostatni aspekt jest bardzo groźny, bo w sytuacji krytycznej (np. kryzysu na zachodzie Europy) mogą w ciągu jednego dnia przekierować swoje zapasy za granicę, pozostawiając nas bez zaopatrzenia w produkty spożywcze, co oznacza po prostu głodzenie. Tak, państwo może wtedy przyjść z pomocą, zaangażować nawet wojsko, zorganizować interwencyjny skup, ale to potrwa i będzie znowu kosztować ekstra.

Tym niekorzystnym trendom trzeba przeciwdziałać. Jak?

  1. Budując polską sieć skupu i przetwórstwa
  2. Wprowadzając rygorystyczne kontrole importowanych produktów rolno-spożywczych (jakości, zawartości dodatków chemicznych, wartości odżywczych itd.)
  3. Wspomagając tworzenie polskich kooperatyw, spółdzielni i przetwórni rolno-spożywczych.
  4. Upowszechniając skracanie łańcuchów dostaw “od rolnika wprost do konsumenta”, promując bazary, giełdy rolno-spożywcze, targowiska itp.
  5. Wprowadzając praktykę wielostronnych umów wzajemnie kontrolowanych (p. wcześniejsze nasze teksty na ten temat)
  6. Wprowadzając zaporowe cła na import spoza UE.
  7. Uszczelniając prawo dotyczące jakości i czystości (od chemii, GMO, wypełniaczy) produktów spożywczych oraz wymuszając jego respektowanie.

Zapewne to nie jest pełna lista tego, co można robić. Trzeba naszą rodzimą produkcję wspierać, wzmacniać, a nie niszczyć durnymi ustawami zabijającymi całe pod-branże rolnicze.

To jest jedna z kluczowych, strategicznych dziedzin każdego państwa. Przy najgorszych kryzysach i zawieruchach człowiek potrzebuje: ciepłego schronienia (paliwo, opał, prąd), wody i jedzenia, w dalszej kolejności ubrania, informacji, koordynacji antykryzysowej. Wszystkie inne potrzeby są dużo mniej ważne. Czy doczekamy się polityki budowania suwerenności żywnościowej, zamiast uzależniania nas od zagranicy?

Dodaj komentarz