Wyzwolić się z matrixa i lęku, żyć w realu!

Publikujemy artykuł p. Jolanty Toporowicz, inspirujący do refleksji i zastanowienia nad naszym widzeniem rzeczywistości. Zapraszamy do lektury:

Jak wyjść ze starych nawyków reagowania na nową rzeczywistość?

Ostatnie kilkanaście miesięcy to czas, w którym coraz wyraźniej widać, że ulega zmianie nasza zewnętrzna rzeczywistość. To, co w jednoznaczny sposób się zmieniło, to bazowe poczucie bezpieczeństwa. Każdy z nas tego doświadcza, choć w różny sposób i z różnym natężeniem.

Wbrew faktom, które możemy obserwować w swoim bezpośrednim otoczeniu, oficjalna i medialna narracja pokazuje zgoła inną rzeczywistość. Dzisiaj mocno już, niestety spolaryzowaną.

Oficjalne media bombardują widzów budzącymi grozę zdjęciami ze szpitalnych oddziałów z lekarzami przebranymi w kombinezony ochronne, a jednocześnie w realu, każdego dnia spotykamy w sklepach, galeriach handlowych ciągle te same ekspedientki zabezpieczone byle jakimi maseczkami w kontakcie z tłumami tych samych, żywych klientów.

Fakt, że większość z nas nie weryfikuje tych sprzeczności i nie interesuje się ich przyczynami wynika z co najmniej kilku przyczyn, ale jedną z najważniejszych, i obecnie w pierwszej kolejności wartą uwagi jest LĘK. Skutecznie wydobyty na pierwszy plan instynkt samozachowawczy. W odruchu, by przeżyć zrobimy wszystko, czego w innych okolicznościach byśmy nie podjęli.

Wszystkie osoby zaznajomione z socjotechnikami, narzędziami wywierania wpływu na ludzi w biznesie czy mediach, psycholodzy, socjolodzy wiedzą, że lęk i dezorientacja są doskonałym gruntem do zaindukowania ludziom zamierzonej REAKCJI. W polityce narzędzie to używane jest od zarania dziejów. Dla osób, które chcą się bliżej zapoznać z precyzyjnym opracowaniem na ten temat polecam książkę „Doktryna szoku” autorstwa Naomi Klein i film dokumentalny na jej podstawie.

Wszyscy jesteśmy poddani manipulacji politycznej, korporacyjnej i medialnej. Jesteśmy widzami i równocześnie aktorami biorącymi udział w spektaklu według wcześniej napisanego scenariusza. Do tej pory, poza drobnymi potknięciami wszystko idzie zgodnie z planem. Bezwzględnie i konsekwentnie.

Zwróćmy uwagę na prosty fakt, że manifestacje, petycje i listy kierowane do władz nie powodują żadnej reakcji, która mogłaby świadczyć o tym, że cokolwiek mamy tutaj tą drogą do powiedzenia. Podobnie jak w przypadku prób otwierania oczu innym ludziom za pomocą rzeczowych argumentów, czy prostej konfrontacji z naruszaniem podstawowych praw człowieka i prawem RP bez doświadczenia jego konsekwencji. Można powiedzieć „gra trwa nadal”. Dopóki będziemy reagować w przewidywalny sposób, zakładając, że po drugiej stronie mamy do czynienia z kimś, kto się zaledwie pogubił- przegramy. Dopóki gramy w grę, której reguły ustala ktoś pozbawiony uczuć wyższych nie mamy szans. Musimy z tych reguł zrezygnować i musimy być w tym nieprzewidywalni dla drugiej strony.

Obecny czas to etap wdrażania i eskalowania konfliktów między różnymi grupami osób (znany i sprawdzony mechanizm prowokowania konfliktów na tle etnicznym w celu przejęcia władzy, bądź wprowadzenia przepisów, które byłyby niemożliwe do wprowadzenia, gdyby ludzie nie byli zajęci ochroną życia). Mamy już widoczne, nasilające się spory, eskalującą niechęć do osób, które mają odmienne od naszych przekonania. Zajęci jesteśmy walką o rację i tym samym inwestujemy energię w podtrzymywanie tej gry nadając jej coraz bardziej wyrazisty wymiar. Zawężamy perspektywę, z której oglądamy to, co się dzieje, zamiast otwierać oczy i szukać nowego paradygmatu i wyjścia z eskalowania emocji.

Nie zmienimy rzeczywistości nie zmieniając sposobu myślenia o tym, co się dzieje. Obecny czas wymaga wysiłku w weryfikacji naszych postaw i konsekwencji w zgoła odmiennym działaniu. Przyjrzyjmy się temu, co się dzieje próbując zrozumieć mechanizmy i zdekonstruować je zamiast walczyć o przywrócenie tego, co było. Musimy mieć oczy i serca szeroko otwarte i widzieć wiele wymiarów tego, co się dzieje. Tylko wówczas mamy szansę wpływania na bieg wydarzeń.

Twórzmy lokalnie miejsca i kontakty pozwalające na bezpośredni kontakt z ludźmi, którzy potrzebują pomocy i profesjonalnego wsparcia poza oficjalną, systemową drogą. Może to dotyczyć wszystkiego, od porad lekarskich, psychologicznych, pedagogicznych i rodzicielskich inicjatyw pozwalających na zdrową edukację i kontakty dzieci i młodzieży, pomoc prawną itp. Spróbujmy zamiast łudzić się, że władze cokolwiek robią na naszą rzecz zorganizować się niezależnie w ramach potrzeb, które mamy. Twórzmy miejsca i kontakty, które sprawią, że pojedynczy człowiek zdany na presję oficjalnej polityki będzie miał wybór i ma szansę poczuć się w miarę bezpiecznie. Jeśli przestanie się bać- jest szansa, ze zacznie widzieć szerszą perspektywę tego, co nas otacza. Spróbujmy nie walczyć z odmiennymi postawami poza sytuacjami, w których warto i trzeba REAGOWAĆ. Skupmy się, oprócz bieżącej reakcji na to, co się dzieje, na tworzeniu alternatywy zamiast próbować wrócić do tego, co było. Wydaje się, że nadchodzi czas ostatniej szansy, by zrozumieć sytuację z tej wielowymiarowej perspektywy.

Jolanta Toporowicz, psychoterapeuta

Dodaj komentarz