Wybory? Iluzja, manipulacja, inżynieria czy… jeszcze coś innego?

Stoję w kolejce w instytucji państwowej. Kolejka posuwa się bardzo powoli, jakby nie było komputerów, nowoczesnych technologii, dobrej organizacji pracy. Przysłowiowa krew człowieka zalewa, bo 30 lat temu tak było i dziś nadal tak jest. Zaczynamy – kolejkowicze – rozmawiać o tym, na co jeden pan mówi: “to proszę wyciągnąć wnioski na wyborach i dobrze zagłosować”. Na to inny kolejkowicz odpowiada: “panie, to nic nie da, bo nawet jak się tam na górze partyjki pozmieniają, to tu dalej będzie nędzna obsługa. Niech się Pan nie łudzi” – na co większość kolejkowiczów kiwa potwierdzająco głowami, a inny dodaje: “tylko osobnicy się pozmieniają w zarządzie, tj. przy korytku, a usprawnienia nie będzie” – i znowu milcząca akceptacja większości kolejkowiczów.

Ot, taka “scenka przedwyborcza”. A ja myślę, że nasze głosowanie niewiele znaczy, bo ktoś “coś z kimś załatwił”, “komuś coś obiecał”, “ma jakieś interesy” itd. Jakie mamy możliwości rzetelnego sprawdzenia wyników głosowania? Bardzo małe, bowiem jest tyle luk i okazji do sfałszowania wyborów, że marne nasze szanse.

Obserwując przedwyborcze zacietrzewienie rozmaitych ludzi – jednych po stronie jednej partii, innych po stronie drugiej partii itd. – uśmiecham się z politowaniem, bo przecież machina medialno-manipulacyjna i logarytmy komputerowe decydują o wynikach, a nie my, wyborcy. Nie łudzę się, że wyniki odzwierciedlają rzeczywistą wolę społeczeństwa.

Do tego dochodzi… ohyda tej kampanii wyborczej, kłamstwa, obelgi, epitety, nierealne obietnice, język na poziomie rynsztoka itd. itp. Po prostu smród i żenada. Gdzie my żyjemy? Co to za chocholi taniec?

Myślę, że to wszystko jest robione celowo, aby nas skłócić, aby rozerwać tkankę społeczną, uprawiać “dziel i rządź”, zablokować dyskusję i myślenie poprzez silne negatywne emocje, odwrócić uwagę od ważnych spraw. Komuś zależy, by Polskę destabilizować, by ogarnęły nas niemoc, jałowe spory, walka między Polakami, byśmy byli słabym państwem, w którym trudno rządzić i budować gospodarkę.

Tak więc mamy do czynienia z ogłupianiem, manipulowaniem (także sondażami!), inżynierią medialną, społeczną i informatyczną, kierowaniem naszej uwagi na pierdółki, na rzeczy nieistotne, wreszcie z cyrkiem wyborczym i przekrzykiwaniem się na hasełka. Nie ma poważnego podejścia do obywatela, do programów, do stabilności budżetu państwa, do rozwiązywania istotnych dla nas spraw.

Poza tym, co to za wybory, gdy “wybieramy” pomiędzy wybranymi przez kacyków partyjnych kandydatami? Od dawna piszemy i mówimy, że każdy startujący w wyborach powinien:

a) złożyć swój program na piśmie do Komisji Wyborczej jako oficjalną obietnicę wyborcom,

b) zakładać swój lokalny komitet wyborczy, niezależnie od tego czy startuje jako partyjniak czy niezależny.

Wtedy byłaby jeszcze jakaś szansa. I żadnych JOW-ów, bo zabetonowują układ dwupartyjny!

Dodaj komentarz