Wybij sobie z głowy te zwodnicze JOW-y !

Mamy do czynienie z zasadniczym nieporozumieniem. A może z manipulacją? Planem ogłupienia społeczeństw i wprowadzenia “dwój-dyktatury” (wyjaśniam poniżej)? Z chęcią zabetonowania seny politycznej i udawania, że medialny cyrk “wyborczy” to demokracja?

Faktem jest, że od jakiegoś czasu wsącza się nam propagandę JOW-ów, czyli jednomandatowych okręgów wyborczych jako panaceum na partyjniactwo i sposób na uzdrowienie życia politycznego. A to jest po prostu wielka BZDURA !

W ciągu ostatnich 8-9 lat odbyłem wiele rozmów, dyskusji na ten temat. I jaki jest z nich wniosek? Wyznawcy (pardon, nie mogę ich nazwać inaczej) JOW-ów nie przedstawili mi w tych debatach żadnych argumentów, które mogłyby mnie choć trochę przekonać do ich pomysłu.

Motywy mogą być różne, ale ważny jest efekt. A efekty JOW-ów są porażające!

Po pierwsze, JOW-y nie mają nic wspólnego z usuwaniem partyjniactwa. Partyjniactwo (czyli system, w którym kacyk partyjny wybiera kandydatów do organów wybieralnych, a my, obywatele, w tzw. “wyborach” tylko przyklepujemy wybory kacyków) można usunąć likwidując po prostu listy partyjne, nie zaś wprowadzając JOW-y. Ważne jest, aby każdy kandydat startował niejako sam, na swoją odpowiedzialność i ze swoim lokalnym komitetem wyborczym, niezależnie od tego czy ma poparcie jakiejś partii, czy nie.

Po drugie, czym innym jest system większościowy (na który powołują się wyznawcy JOW-ów), a czym innym JOW-y. System większościowy to taki, w którym decyduje większość, kto zostanie wybrany, a nie taki, w którym rozkład mandatów jest proporcjonalny (procentowo) do liczby głosów w skali kraju (Sejm, Senat), województwa (sejmik wojewódzki), gminy (rada gminy) itd. Ta większość może wybrać dwóch, albo trzech kandydatów (najlepszych w oczach obywateli) ze swojego okręgu.

Po trzecie, praktyka państw posługujących się systemem JOW-ów (np. państwa anglosaskie) prowadzi do systemu dwupartyjnego, który staje się swoistą “dwój-dyktaturą”, bo dwie partie zmieniają się co kilka, z rzadka co kilkanaście lat u władzy. To prowadzi do wypaczenia demokracji, bo wiele ugrupowań ważnych społecznie, zbierających po kilkanaście, a nawet około dwudziestu procent głosów wyborców, pozostaje na marginesie, nie może się przebić, w najlepszym wypadku stając się “przystawką” w koalicji z jedną z dwóch głównych sił politycznych. Jest to dodatkowo wzmacniane poprzez sprzężenie tych u władzy z mediami i biznesem.

Po czwarte, mamy liczbowe dowody na niedemokratyczność JOW-ów, ilustrujące zabetonowanie sceny politycznej danego kraju. Oto w roku 2015 odbyły się wybory do parlamentu Wielkiej Brytanii i wyniki przedstawiają się następująco (za https://pl.wikipedia.org/wiki/Wybory_parlamentarne_w_Wielkiej_Brytanii_w_2015_roku):

Zabetonowanie sceny politycznej widoczne jest gołym okiem:

  • dwie największe partie uzyskały 67 procent głosów, ale w parlamencie będą miały 87 procent głosów,
  • partia, która uzyskała 12,6 % głosów, otrzymała 1 (Jeden!!! Sic) mandat na 650 miejsc w parlamencie !!! Ósma część elektoratu głosowała na tę partię, a miała ona 1,5  promila (!!!) miejsc w parlamencie,
  • partia, która uzyskała 4,7%, czyli niemal 3 razy mniej głosów niż ta w punkcie powyżej, otrzymała 56 miejsc w parlamencie, czyli niemal 9 procent wszystkich mandatów.

To są aberracje pseudo-demokracji. JOW-y prowadzą do wynaturzeń, centralizacji władzy, okopania się systemu dwupartyjnego i wzmocnienia partyjniactwa.

Po piąte, wykonano wiele symulacji różnych rozwiązań, w tym JOW-ów, na bazie realnych wyników wyborów w Polsce. Oto jedna z nich, która wyraźnie pokazuje, jak zabetonowana byłaby scena polityczna przez PO-PiS przy JOW-ach:

Podsumowując, JOW-y nie mają sensu, są złym rozwiązaniem.

Zamiast tego żądajmy zniesienia list partyjnych i startowania każdego kandydata indywidualnie, w okręgu najlepiej trzy-mandatowym. W razie wątpliwości czy chęci uzupełnienia mojej polemiki, proszę przesłać maila.

Dodaj komentarz