Polityka zdrowotna Polski – cz. 7 – Medyczne sprawy nagłe

Państwo jest umową społeczną, jest organizacyjną emanacją społeczeństwa. Celem państwa jest zapewnienie bezpieczeństwa narodowi i ładu w kraju. To bezpieczeństwo ma wiele wymiarów: zewnętrzne, przed kryminalistami, epidemiami, żywiołami, spekulantami, a także w sytuacji katastrof, wypadków, pożarów itp.

Dlatego uważam, że ratownictwo medyczne, rozumiane jako medyczna pomoc ofiarom wszelkich nagłych wypadków, powinno być w gestii państwa, tzn. organizowane i finansowane przez państwo – z jednym zastrzeżeniem: jeżeli sprawca wypadku, katastrofy, pożaru itd. jest identyfikowalny, to powinien zostać pociągnięty do odpowiedzialności także finansowej, czyli do pokrycia (samodzielnie czy poprzez ubezpieczenie OC) kosztów ratowania i leczenia ofiar wypadku.

Państwo ma stworzyć ramy prawne i organizacyjne, zorganizować system ratownictwa, zadbać o infrastrukturę, np. system powiadamiania, budynki, sprzęt medyczny. Natomiast same usługi medyczne powinny być świadczone przez rynkowo działające podmioty (lekarze, spółki lekarskie, terapeuci, diagności, pielęgniarki, sanitariusze itd.)

Taki system ratownictwa medycznego powinien uwzględniać stałe dyżury, ale także sytuacje katastrof z większą ilością ofiar, kiedy trzeba szybko zmobilizować na pewien czas większą liczbę karetek, lekarzy, ratowników, pielęgniarek. To są arkana profesjonalnego zarządzania kryzysowego, co powinno być zadaniem państwa i jego struktur.

Oczywiście, potrzebne są pewne zabezpieczenia, by system finansowanego przez państwo ratownictwa medycznego nie był wykorzystywany przez “znajomych królika” do darmowego leczenia planowanych lub przewlekłych chorób. Nie oznacza to, że baza ratownictwa, przy prywatnym finansowaniu, nie może być wykorzystywana do rozmaitych działań diagnostycznych, operacji itp.

Cała pozostała sfera usług medycznych powinna być finansowana prywatnie – wprost lub poprzez ubezpieczenia medyczne (TZUW-y, p. jeden z poprzednich odcinków).

Jest, oczywiście, zawsze jakaś grupa spraw (schorzeń, terapii, diagnozy), która będzie się wymykać zarysowanemu systemowi, ponieważ nie jest sprawą nagłą, kwalifikującą się do objęcia ratownictwem, a nie będzie też zawarta w umowie ubezpieczenia chorobowego. Będzie to czasem rzadka choroba, która wymaga bardzo kosztownego leczenia. Co wtedy? Trzeba znaleźć rozwiązanie tego, czy poprzez dodatkowe ubezpieczenia, czy poprzez “fundusz chorób rzadkich”.

Jestem głęboko przekonany, że dobry system edukacji zdrowotnej, rozwinięta profilaktyka i przejrzysty, prosty system finansowania usług medycznych pozwoli dużo zaoszczędzić – na biurokracji, dublowaniu działań, na lekach oraz z powodu niższej zachorowalności i większej odporności obywateli. Wtedy będą rezerwy, z których można sfinansować i hospicja, i przypadki rzadkich chorób.

Dodaj komentarz