Polityka surowcowa i materiałowa Polski – cz.4 – Marnotrawstwo

Hipokryzja, hipokryzja, po trzykroć hipokryzja – czyja? Koncernów, korporacji, wielkich firm! Wielkie słowa o ekologii, o CSR (społecznej odpowiedzialności biznesu), a robią coś dokładnie odwrotnego. Marnują nasze zasoby surowcowe. Jak?

Po pierwsze, energochłonność wielu produktów,  której się nie mówi. Przykład? “Zielona” energia z wiatraków, do których trzeba wyprodukować wielkie stalowe rury-maszty, trując środowisko. Maszty trzeba pokryć warstwami farb antykorozyjnych, których wyprodukowanie truje środowisko. Pod maszt trzeba zrobić wielki, solidny fundament, używając  cementu, który wcześniej trzeba było wyprodukować, trując środowisko. Itd. itp. Per saldo – czy ktoś obliczył, jak na tym wychodzimy?

Po drugie, produkcja “taniochy”, bylejakości, produktów, które się szybko psują czy zużywają, więc trzeba je wyrzucić, zastąpić nowymi, marnując znów surowce i zaśmiecając świat. Dotyczy to właściwie wszystkiego – butów, samochodów, sprzętów domowych, elektroniki użytkowej itd. A góry śmieci rosną, produkcja nowej taniochy też, zużywamy bezmyślnie i niepotrzebnie nasze bogactwa surowcowe.

Po trzecie, snobizm, moda, perfidne metody reklamy, wykorzystujące manipulację psychologiczną, prowokujące, wręcz wymuszające nowe zakupy bez względu na to, czy produkty są nam potrzebne, czy nie. Np, przecież trzeba się “pokazać” w nowym ciuchu, w nowej “kreacji”, w nowych butach, z nową torebką, w nowym samochodzie, “trzeba” zmieniać co dwa lata meble, bo się nie będzie “na topie”, robić nowy wystrój mieszkania, mimo, że “stary” mógłby jeszcze latami dobrze funkcjonować. Itd. itp. Próżność, snobizm, megalomania, nieoszczędność.

Po czwarte, zmowy handlowe, monopole, wojny handlowe, połączone z “walką o utrzymanie cen” i niszczeniem dóbr, by ograniczyć podaż – słynne są tu zatapiane statki z żywnością, choć dziś istnieje wiele innych wyrafinowanych metod marnotrawienia dóbr i surowców.

Po piąte, tzw. planowe postarzanie produktów, które jest po prostu zwykłym cynizmem i łajdactwem. Na czym ono polega? Tu trzeba najpierw opowiedzieć autentyczną historię sprzed niemal wieku. Otóż w okresie między I a II wojną światową koncern DuPont, który produkował i sprzedawał m.in. pończochy damskie, opracował nową technologię, która sprawiła, że w pończochach nie “leciały oczka”, w związku z czym można je było dużo dłużej nosić. Koncern “rzucił” te pończochy na rynek, kasując konkurentów i odnosząc spektakularny sukces sprzedażowy. Ale minęło trochę czasu i sprzedaż zaczęła gwałtownie spadać – kobiety nosiły “bezoczkowe” pończochy i nie potrzebowały nowych. Pojawiło się widmo klęski sprzedażowej. Zrobiono naradę kierownictwa i postanowiono: wszystkie zapasy  bezoczkowych pończoch wycofać z rynku. Dokumentację produkcyjną tych pończoch zamknięto w sejfie i wrócono do produkcji i sprzedawania tradycyjnych pończoch, w których oczka “leciały”.

Jak ma się to dziś? Dawniej pralkę można było używać ćwierć wieku lub nawet dłużej, dziś po kilku latach – około 5 – psuje się i nie opłaca się jej naprawiać, bo koszt naprawy jest porównywalny z nową pralką. Dlaczego pralka tak szybko przestaje działać? Bo jest tak zaprogramowana. Po określonej liczbie cykli prania lub miesięcy programator “psuje się”. To dotyczy wszelkich podobnych urządzeń – zmywarek, suszarek, kuchenek, lodówek, telewizorów, samochodów itd. itp. Planowe wymuszanie zepsucia i nowego zakupu.

Wszystko to po to, by więcej sprzedać, by więcej zarobić, napchać kieszenie forsą – nie martwiąc się o serwis, naprawę, ekologię, marnotrawstwo. Żądza zysku, która zaślepia.

A przecież rozmaite sprzęty można solidnie wyprodukować, serwisować, naprawiać. Można zadbać, by służyły długo, będąc równocześnie podatne na unowocześnienia – np. poprzez wgranie nowego oprogramowania. Dlatego uważam, że wszystkie takie cyniczne działania powinny być nielegalne, zabronione i obłożone wysokimi karami.

Dodaj komentarz