Polityka rolna Polski – cz. 5 – Infrastruktura rolnictwa

Polityka rolna cz. 5. Infrastruktura rolnictwa

Rolnictwo zaspakaja najbardziej podstawową potrzebę człowieka jaką jest zaspokojenie głodu. Rolnictwo – dobre, bez chemii – obok schronienia, wody i ogrzewania to jeden z najważniejszych sektorów gospodarki i życia państwa. Nie będzie ono mogło dobrze funkcjonować (czyli opłacalnie i dostarczając wartościowe produkty w wystarczającej ilości), jeżeli nie będzie wokół niego odpowiedniej infrastruktury:

  • magazynów i chłodni oraz specjalistycznych silosów,
  • systemów nawadniania oraz sztucznych zbiorników wodnych,
  • służb jakości żywności (sanitarnej + badania zawartości substancji odżywczych + chemicznej),
  • służby weterynaryjnej,
  • fabryk maszyn i sprzętu technicznego,
  • skutecznych laboratoriów analitycznych,
  • sprawnego systemu ubezpieczeń dla rolników,
  • efektywnych instytutów naukowo-badawczych.

Dlaczego rolnicy, którzy mają uprawy marchwi, albo sadownicy, którzy mają sady jabłkowe, nie mieliby być bardziej zainteresowani, by tę marchew i te jabłka przetwarzać dalej – na soki, przeciery, dżemy, cydr, surówki, gotowane porcje itd. itp.? Przecież mieliby większą elastyczność, szerszy asortyment, większe dochody. Miałem studenta, którego ojciec miał sady. Studenci, do których należał, robili na moich zajęciach biznesplany. Ten student zrobił biznesplan firmy przetwórstwa owocowego. Bardzo dobry plan. Mam nadzieję, że go wdrożył w życie. Takie pomysły są, ale droga do ich realizacji jest biurokratyczna i ciężka, dlatego tylko niektóre z nich są realizowane. Powinna być realizowana polityka wspierania rolników w budowaniu magazynów, chłodni, silosów – prywatnych, spółdzielczych, lokalnych na zasadzie partnerstwa publiczno-prywatnego.

Problem uregulowania stosunków wodnych jest od lat nabrzmiały. Rolnicy raz po raz walczą, a to z suszą, a to z powodziami. Dlaczego tak się dzieje? Mój przyjaciel, rolnik, opowiadał mi, że chcieli, jako rolnicy, pozyskać fundusze na małe elektrownie wodne, które spełniają potrójną rolę: dają ekologiczną energię elektryczną, pozwalają magazynować wodę podczas opadów i zapobiegać powodzi, wreszcie dają możliwość skorzystania z nagromadzonej wody podczas suszy. Nie dostali żadnych funduszy. A w Borach Tucholskich do dzisiaj jest czynna taka elektrownia wodna (którą uroczyście otworzył w 1930 r. Prezydent Mościcki) oraz system hydrotechniczny Brdy funkcjonujący od wieku. Po prostu nóż się w kieszeni otwiera. Problem nawodnienia będzie narastał, ponieważ mamy w Polsce mało słodkiej wody, więc tym bardziej powinno się ją gromadzić i oszczędzać. Gdzie są te sieci zbiorników retencyjnych, które dawałyby bezpieczeństwo podczas roztopów i silnych opadów, a wodę podczas suszy?

Od lat borykamy się z niską jakością żywności, chociaż mamy aż 5 instytucji krajowych za nią odpowiedzialnych (m.in. Sanepid, Inspekcja Weterynaryjna). Kompetencje tych instytucji nakładają się, co sprawia, że z punktu widzenia nas konsumentów są one niezbyt przydatne. Mamy wątpliwości czy importowana żywność nam nie szkodzi. Czy naprawdę nas nie stać na łatwo dostępne laboratoria w których każdy z nas konsumentów miałby możliwość sprawdzić czy np. pomidory z Hiszpanii czy Maroka nie mają czasem za dużo „chemicznej trucizny” zamiast witamin i innych pożytecznych składników? Czy stacje oceny jakości gleb rzeczywiście oceniają ich żyzność, czy tylko zawartość podstawowych pierwiastków (co jest, jak wskazują najnowsze badania, tylko w małym stopniu użyteczne)? Dlaczego nie badają aktywności biologicznej gleb, która jest podstawą jakości plonów?

Dlaczego mamy prawie wszystkie maszyny i sprzęt rolniczy kupować z zagranicy? Dlaczego nie mogą na tym zarabiać krajowe, polskie przedsiębiorstwa, gdy mamy wielu zdolnych inżynierów??? Ten sektor powinien zostać reaktywowany, odbudowany, by polscy rolnicy mieli sprzęt i maszyny krajowe, niedrogie, dopasowane do naszych lokalnych potrzeb (np. do gospodarstw kilkuhektarowych), z częściami zamiennymi i serwisem na miejscu.

Ale do realizacji takich planów potrzebne jest wsparcie państwa – legislacyjne, finansowe, instytucjonalne. Bo koszty są tu spore, przekraczające możliwości rolników. Po pierwsze, kredyty i dotacje. Po drugie instytuty badawcze i laboratoria, które będą współpracować z rolnikami. Po trzecie, zorganizowanie ogólnokrajowego systemu towarzystw rolniczych ubezpieczeń wzajemnych, których członkami-udziałowcami będą rolnicy; takie towarzystwa są w stanie oferować dużo tańsze ubezpieczenia, niż komercyjne, nastawione na zysk korporacje.

Nowoczesne rolnictwo wymaga zorganizowania na nowo systemu skupu, magazynowania i chłodni, które mogą być w części państwowe, samorządowe, a w części – należeć do rolników. Po okresie rozruchu państwo mogłoby się stopniowo wyzbywać udziałów na rzecz rolników. To co obecnie istnieje m.in. w grupach i organizacjach producenckich oraz w rękach prywatnych jest niewystarczające.

Dodaj komentarz