Polityka rolna Polski – cz. 4 – Struktura polskiego rolnictwa

Pisząc “struktura rolnictwa” mamy na myśli kilka aspektów:

  1. Liczbę i strukturę (powierzchnie) gospodarstw rolnych
  2. strukturę własnościową,
  3. strukturę upraw i chowu zwierząt,
  4. strukturę łańcuchów biznesowo-logistycznych,
  5. strukturę finansowania,
  6. strukturę zaopatrzenia,
  7. strukturę zbytu.

Ad 1. Struktura wielkości areałów. Liczba i struktura gospodarstw

Liczba i struktura gospodarstw rolnych w Polsce w 2010 i 2017 r.

Źródło: dane GUS

Warto się przyjrzeć zmianom w strukturze polskich gospodarstw jakie zaszły w ostatnich latach i wyciągnąć odpowiednie wnioski.

Wiadomo, że żadna ekstrema nie jest dobra, także w rolnictwie. Znaczy to, że zarówno gospodarstwa bardzo małe jak i bardzo duże są niewłaściwe. Małe, bo powoduje to rozdrobnienie działań, znaczące podniesienie jednostkowych kosztów produkcji, słabą pozycję inwestycyjną i rynkową takiego gospodarstwa. Wielkie, ponieważ stają się przemysłowymi molochami, w których ważne są liczby, ale już nie jakość produkcji czy interesy lokalne bądź ochrona środowiska. W wielkich gospodarstwach – jak w molochach przemysłowych – trudniej dokonywać zmian, reorientacji, dostosowania do sytuacji. A zatem, dominować powinny gospodarstwa średnie. Co znaczy średnie?

Dziś średnie gospodarstwo rolne w Polsce ma nieco ponad 10 ha powierzchni. Najwięcej jest małych gospodarstw te poniżej 5 ha stanowią aż 53%). Jest to spuścizna historyczna z którą ewolucyjnie musimy sobie poradzić. Jaka powinna być polityka państwa w tej materii? Uważamy, że państwo powinno stymulować w większym stopniu niż dotychczas powstawanie gospodarstw średnich, czyli takich, które są już opłacalne, ale nie są wielkimi przemysłowymi latyfundiami, wyniszczającymi glebę. Ta stymulacja powinna mieć formę zarówno sprawniejszego doradztwa i szkoleń, jak też wszechstronnego wsparcia w scalaniu najmniejszych gospodarstw i powstawaniu spółdzielni lub innych podmiotów wśród rolników posiadających małe gospodarstwa, a także przeciwdziałania kumulacji ziemi w gospodarstwach (a tym bardziej w rękach firmy zagranicznej czy koncernu!)..

Oczywiście wielkość w hektarach takiego średniego gospodarstwa będzie zależeć od wielu czynników, w tym przede wszystkim od rodzaju produkcji i regionu Polski. Ogólnie można przyjąć, że:

  • dla gospodarstw ogrodniczo-warzywniczych: będzie ona relatywnie mniejsza np. minimum 5 ha,
  • dla chowu królików, norek może być jeszcze mniejsza,
  • dla uprawy zbóż: co najmniej 30 ha (wyjątkiem może być uprawa orkiszu czy innych starych zbóż),
  • dla gospodarstw sadowniczych: co najmniej 10 ha (z wyjątkiem starych odmian).

Podjęcie decyzji o wielkości gospodarstwa wymagać będzie zawsze analizy biznesowej.

Ad 2. Struktura własnościowa

Ziemia rolnicza (grunty orne, pastwiska, łąki, sady, uprawy warzywne) powinna być przede wszystkim w posiadaniu polskich rolników. Po drugie, wyjątkiem mogą być małe (np. do 3 ha) ogrody warzywne zrzeszeń zakonnych, stadnin koni, szkół jeździeckich, stacje doświadczalne uczelni i szkół rolniczych itp.

Powinno się wprowadzić górny limit dla powierzchni gospodarstw, żeby nie powstawały “magnackie” latyfundia (np. powyżej 1000 ha) poprzez m.in. regulacje podatkowe czy blokadę finansowego wsparcia.

Ad 3. Struktura upraw i chowu zwierząt

Ta struktura powinna wynikać ze specyfiki polskiego klimatu i polskich gleb, aspektów zdrowotno-żywnościowych, rozwoju technik rolniczych oraz uwarunkowań historycznych. Jeżeli np. możemy uprawiać takie zboża, które dają dobre plony, są opłacalne, łatwe do eksportowania i nie wymagają dużych dawek syntetycznej chemii, to trzeba ich uprawę wspierać. Jeżeli lekarze i dietetycy mówią, że zdrowe są warzywa (marchew, kapusta, pietruszka, burak itp.) i owoce (jabłka, wiśnie, aronia itp.), to trzeba ich uprawę wspierać, oczywiście najlepiej bez sztucznej chemii, a z nawozami naturalnymi.

Podobnie z chowem zwierząt: wspierany powinien być chów indyków czy pozyskiwanie dziczyzny (najzdrowsze mięso), cielaków, ale bez antybiotyków i “chemizowanej” paszy. Odpowiednie organy państwowe powinny monitorować produkcję, kojarzyć to z aspektami zdrowotnymi i formułować zalecenia, powiązane z preferencjami (skupowymi, podatkowymi itp.), aby kształtować produkcję rolniczą w sposób opłacalny, służący samowystarczalności żywnościowej Polski i zdrowiu Polaków.

Ad 4. Struktura łańcuchów biznesowo-logistycznych

To jest bardzo ważne i ciekawe zagadnienie, w ostatnich dziesięcioleciach jakby nie dostrzegane (albo celowo pomijane i wyciszane…) Struktura łańcuchów biznesowo-logistycznych w rolnictwie konstytuuje de facto cały rynek i obrót produktów rolnych. Kto ma władzę na tym rynku? Podmioty zaangażowane w skup płodów rolnych, przetwórstwo i detaliczną sprzedaż! Jeżeli są to zagraniczne firmy, które mają “w nosie” polskie rolnictwo, to nie będzie dobrze. Dlatego ten łańcuch dostaw żywności trzeba szczególnie uporządkować!

  1. Pierwsza sprawa, to zorganizowanie lokalnych, polskich podmiotów skupującycyh (spółdzielnie, grupy i organizacje producentów – GP i OP), co powinno mieć większe wsparcie państwa. Nie może być tak, że rolnik dostaje 15 czy 20 groszy za kilogram produktu rolnego, a w sklepie kosztuje ten sam kilogram 5-6 złotych. Kto zarabia? Duże przetwórstwo i sieci handlowe! A rolnikowi nie starcza nawet na pokrycie kosztów! Dlatego państwo powinno w większym stopniu niż obecnie pomagać rolnikom w organizowaniu podmiotów skupowych, spółdzielni, GP i OP, miejskich kooperatyw, przy wsparciu banków spółdzielczych, towarzystw ubezpieczeń wzajemnych lub innych instytucji finansowych.
  2. Drugą bardzo ważną sprawą jest wprowadzenie tzw. wielostronnych umów wzajemnie kontrolowanych, które spinają cały łańcuch wytwórczo-handlowy od rolnika do końcowego sprzedawcy tak, że zyski z końcowej sprzedaży dzielone są między kolejne uczestniczące w tym łańcuchu podmioty proporcjonalnie do nakładów (pracy i kosztów).
  3. Po trzecie, trzeba w większym stopniu dbać o rozwój tzw. krótkich łańcuchów dostaw żywności. Do polskich sklepów powinny trafiać produkty polskich rolników,jako świeższe, zdrowsze, tańsze transportowo i nasze, polskie.

Ad 5. Struktura finansowania

Tu mamy wiele spraw, które powinny być pod skuteczną opieką państwa. Część finansowania powinno utrzymać państwo, część może być domeną firm technologicznych czy biotechnologicznych, część mogą przejmować banki rolnicze, a część powinna być finansowana przez lokalne gminy, organizacje rolnicze i w końcu przez rolników. Dobrze byłoby mieć tu jasną sytuację i logicznie poukładane zasady finansowania, w które wchodzi:

  • finansowanie badań naukowych i laboratoryjnych,
  • zwiększenie nakładów na hodowlę roślin i zwierząt przystosowanych do nowych wyzwań (odporność na choroby, suszę, mróz, brak wody, zwiększona wartość odżywczą, etc.),
  • zwiększone finansowanie skutków powodzi i suszy,
  • zwiększone finansowanie powstawania organizacji rolników i infrastruktury (lokalnych przetwórni, magazynów itd.),
  • finansowanie rozwoju nowoczesnych technologii i maszyn rolniczych dostosowanych także do małych gospodarstw,
  • zwiększone finansowanie zasobów wodnych (mała retencja, melioracje itp.),
  • utworzenie jednej instytucji odpowiedzialnej za jakość żywności z jednoczesnym podwyższeniem krajowych standardów,
  • zmiany programowe w edukacji rolniczej na wszystkich szczeblach dostosowane do oczekiwań społecznych, a nie do wymogów korporacji międzynarodowych,
  • większone nakłady budżetowe na rolnictwo (dotychczas polskie rolnictwo nie korzysta ze wsparcia krajowego odpowiadającego co najmniej wzrostowi gospodarczemu w Polsce.

Ad 6. Struktura zaopatrzenia

Chodzi o to,

  • kto zaopatruje rolników w sprzęt,
  • kto zaopatruje rolników w paszę,
  • kto zaopatruje rolników w nawozy,
  • kto zaopatruje rolników w ziarno…

Dobrze byłoby zadbać, aby zaopatrzenie to było po pierwsze, jak najbardziej krajowe, nasze własne. Po drugie, bez GMO i bez syntetycznej chemii. Po trzecie od przedsiębiorstw, których właścicielami są podmioty polskie (potrzebna będzie repolonizacja największych podmiotów zagranicznych).

Ad 7. Struktura zbytu

Większość polskich produktów rolnych powinna trafiać do polskich sklepów i domów. Zamiana naszej żywności na zagraniczną, często gorszą w sensie wartości odżywczych, nie ma sensu. By to zmienić potrzebne jest stworzenie krajowego systemu jakości żywności z wyższymi standardami jakości od funkcjonujących obecnie unijnych standardów. Jeżeli polska żywność będzie miała wyższą wartość odżywczą, a równocześnie będzie preferowana, także podatkowo i rozmaitym wsparciem, to Polacy będą jeść dobre produkty rolne, a eksport będzie tylko uzupełnieniem.

Przykładem marnotrawstwa niech będą truskawki czy pomidory, które gniją czasem na polach, bo rolnikom nie opłaca się ich zbierać, a w sieciach handlowych mamy zalew truskawek i pomidorów z zachodu i południa Europy, które ładnie wyglądają, ale są bez smaku i wątpliwej wartości odżywczej. Dlatego naszą produkcję rolniczą musimy chronić i nie pozwalać na tani import fatalnej żywności o niskich parametrach odżywczych.

 * * *

Podsumowując, jest co robić, aby uporządkować organizację polskiego rolnictwa i jego otoczenia, zabezpieczyć przed konkurencją gorszych, tanich produktów, aby stworzyć solidne i uczciwe łańcuchy biznesowo-logistyczne, dostarczać mieszkańcom Polski nie tylko wystarczającą ilość żywności, ale także wysokiej wartości odżywczej.

Dodaj komentarz