Polityka rolna Polski – cz. 3 – Finansowanie

Rolnictwo, by spełniać swoje zadania, wymaga finansowania. Poniżej przedstawiamy analizę dotychczasowego i obecnego finansowania tego sektora.

Finansowanie przed akcesją Polski do Wspólnot Europejskich.
Trudno uwierzyć, że relatywne wsparcie finansowe dla rolnictwa (% krajowych wydatków budżetowych) było wyższe w końcówce PRL-u od obecnego. Wskazują na to jednak oficjalne dane. W 1988 r. te wydatki na rolnictwo wynosiły ponad 5% wydatków budżetu państwa, a łącznie z ubezpieczeniem społecznym rolników (KRUS) ok. 24%! Teraz (2019) wynoszą 2,21%.

Świadomość znaczenia rolnictwa, sektora gospodarki żywnościowej zamiast rosnąć… maleje. Finansowanie rolnictwa w PRL-u spełniało przede wszystkim funkcję socjalną, nie pro-rozwojową. Ze wsparcia na modernizację gospodarstw (bez KRUS-u) korzystały głównie duże gospodarstwa państwowe (PGR-y) – szacunkowo pochłaniały one 80% tych wydatków, stanowiąc zaledwie 0,05% wszystkich gospodarstw (tylko tych z powierzchnią powyżej 1 ha było ponad 2 mln) i zajmując ok. 20% wszystkich użytków rolnych. Takiego podziału nie można uznać za racjonalny. Promował on z przyczyn ideologicznych nieliczną grupę gospodarstw kosztem pozostałych 99,95%.

Zmiany ustrojowe i wejście do UE spowodowały olbrzymie zmiany w rolnictwie i otoczeniu tego sektora oraz konieczność poniesienia kosztów dostosowań do wymogów prawa wspólnotowego – szacowano je na 26 mld zł (5,8 mld euro). Należało oczekiwać wzrostu krajowych wydatków na rolnictwo, by dokonać głębokich i niezbędnych zmian. Tymczasem od 1990 r. nastąpił spadek krajowych nakładów na rolnictwo! W 1997 r. w porównaniu z 1988 r. nakłady na rolnictwo wyrażone w %-ach krajowych wydatków budżetowych były ponad trzykrotnie mniejsze, a z ubezpieczeniem społecznym rolników (KRUS) ok. 2,5 razy niższe. Wręcz skandaliczne było załamanie się wsparcia dla rolnictwa w 1990 r. – syntetyczny wskaźnik wsparcia dla rolnictwa tzw. PSE wynosił w Polsce w tym roku ok. –20%, co oznaczało, że polscy rolnicy dopłacali do swojej produkcji! W tym samym roku w UE wskaźnik ten wynosił ponad 45%. Deklarowane wsparcie państwa w połączeniu z unijnymi środkami pomocowymi (SAPARD, Phare) wynosiło zaledwie ok. 8 mld zł i w nikłym stopniu pokrywały koszty zmian. Jednocześnie z przyczyn ideologicznych zlikwidowano PGR-y oraz rozmontowano spółdzielczość obsługującą rolnictwo (skup, przetwórstwo, zaopatrzenie w środki produkcji handel), co jeszcze bardziej pogarszało finansową sytuację rolników.

Finansowanie unijne po 2004 roku.
Jest ono o tyle istotne, że jak wskazują unijne szacunki, decyduje ono w ok. 50% o dochodach rolników (różnie to wygląda w poszczególnych państwach i branżach rolniczych). Szczególnie istotna jest tu rola tzw. płatności bezpośrednich (PB) finansowanych w 100% z unijnego budżetu i stanowiących ok. 70% wszystkich unijnych wydatków na rolnictwo.
Przed akcesją Polski w 2004 r. polscy rolnicy mieli ponad siedmiokrotnie niższe miesięczne dochody w porównaniu z rolnikami „starej” Unii (UE-15). Biorąc pod uwagę wysokie unijne wsparcie dla rolnictwa można się było spodziewać, że te same mechanizmy obejmą także polskie rolnictwo, a wsparcie dla biedniejszych polskich rolników będzie być może wyższe od wsparcia dla bogatszych rolników z UE-15. A przynajmniej takie samo jak w UE-15, by zapewnić deklarowany zrównoważony rozwój unijnego rolnictwa. Popularne były wtedy deklaracje polskich władz „tyle praw, co obowiązków”. W obowiązkach, czyli w składce Polski na wspólny budżet unijny Polska wywiązała się w 100%. Natomiast w przysługujących prawach została potraktowana w sposób wręcz kolonialny. Warunki wsparcia finansowego dla rolnictwa były ewidentnie niezgodne z mechanizmami obowiązującymi rolników „starej” Unii i w porażający sposób dyskryminowały polskich rolników. Narzucono im 10-cio letni okres niższych kwot płatności bezpośrednich w porównaniu z państwami starej Unii (UE-15)! Ponadto, zaniżono kwoty podstawowych produktów jak zboża, mleko czy cukier. Tym samym skazano polskie rolnictwo na wieloletnie i dyskryminujące wsparcie finansowe, które do dzisiaj ma negatywne i wielorakie skutki. Poniżej przykłady efektów dyskryminującego finansowania i jego wpływ na dochody rolników.

  • W 2005 r. łączne unijne wydatki na rolnictwo w Polsce wynosiły 104,5 euro/ha tj. na poziomie 33,5% średniej unijnej (UE-25). Natomiast dochody na osobę zatrudnioną w rolnictwie wynosiły w Polsce 4.061 euro tj. na poziomie 24,4% średniej unijnej wynoszącej 16.661 euro.

  • W 2012 r. wysokość płatności bezpośrednich na hektar użytków rolnych (głównie wpływają na dochody) wynosiła w Polsce 171 euro, w Niemczech 305,5 euro i 260,6 euro w UE-15. Natomiast średni dochód na zatrudnionego w rolnictwie wynosił w Polsce 7.376 euro, w Danii, Holandii, Belgii i Niemczech przekraczał 40.000 euro, a w państwach UE-15 28.100 euro. Polskie władze mogły w tej sytuacji zastosować weto budżetu na lata 2014-2020. Nie zrobiły tego, chociaż było to niezgodne z deklarowanymi celami UE i z polską racją stanu.

  • W 2017 r. po 13-stu latach obecności w Unii, płatność bezpośrednia na ha wynosiła w Polsce 235 euro, w Niemczech 287 euro, we Francji 276 euro. Natomiast średni dochód polskiego rolnika stanowił zaledwie 34% średniej unijnej! (7.388euro), w Niemczech 213% (45.671 euro), we Francji 154% (32.993 euro), a we Włoszech z mniejszą średnią powierzchnią gospodarstw od Polski 141% (30.327 euro). W 2019 r. średni dochód polskiego rolnika plasował Polskę na 4-tej pozycji…od końca wśród 28 członków UE!

  • Podział unijnego budżetu rolnego na lata 2021-2027 będzie jeszcze gorszy dla Polski od tego z okresu 2014-2020. Oznacza to kolejną 7-letnią dyskryminację polskiego rolnictwa! Krytyczną ocenę podziału budżetu rolnego zaproponowanego przez Komisję Europejską (KE) 1.06.2018 r. przedstawił nawet Europejski Trybunał Obrachunkowy (ETO). Stwierdził on m.in., że podział na tzw. koperty krajowe nie wynika z danych analitycznych, z potrzeb poszczególnych państw czy też oceny możliwości poszczególnych państw do osiągnięcia konkretnych celów przyszłej Wspólnej Polityki Rolnej (WPR). Dyskryminacyjne dla Polski jest także wsparcie na rozwój obszarów wiejskich (ROW) czyli tzw. II-go filara WPR. Wystarczy tylko przypatrzeć się podziałowi ROW w latach 2014-2020: Polska otrzymała w porównaniu do okresu 2007-2013 o 29% środków mniej, a Francja o 14% więcej! Na lata 2021-2027 m.in. Francja ponownie otrzyma dodatkowe pieniądze na ROW, a Polska nie.

  • Powyższy podział unijnych wydatków na rolnictwo nie opiera się na obiektywnych kryteriów, ale jest wynikiem pozakulisowych ustaleń. W pośredni sposób biedniejsi polscy rolnicy opłacają wyższe wsparcie finansowe bogatszych swoich kolegów z UE-15. Dlaczego nie stosuje się obiektywnych kryteriów w tym podziale tego nie wiadomo, choć jest to nielogiczne. Można je przecież stosować w przypadku składek wpłacanych przez państwa członkowskie Unii do wspólnego budżetu. Jest to o tyle niezrozumiałe, bo wydatki na rolnictwo przez wiele lat stanowiły największą pozycję wydatków w unijnym budżecie.

  • Zgrubne szacunki wskazują na straty Polski w okresie 2004-2027 z powodu dyskryminującego podział unijnego budżetu rolnego w wysokości co najmniej 70 mld euro! Natomiast oficjalne dane przekazywane społeczeństwu wskazują na korzyści polskich rolników w tym okresie w wysokości 50 mld euro.

Krajowe finansowanie.
W powyższej sytuacji należałoby spodziewać się zwiększonych krajowych wydatków na rolnictwo. Tak jednak nie jest. Krajowe wydatki na rolnictwo (łącznie z krajowego budżetu na rolnictwo, budżetu wojewodów, specjalnych rezerw oraz z innych sekcji budżetu państwa) wyrażone w procentach wydatków z budżetu spadają (w 2010 r. wynosiły 4,45%, w 2017 r. – 2,52%, w 2018 – 2,21%). Wydatki na rolnictwo spadają także jeśli je wyrazimy w procentach Produktu Krajowego Brutto (PKB). W 2010 r. wynosiły one 0,98%, w 2017 r. – 0,50%, a w 2018 r. – 0,41%. Świadczy to, że rolnictwo nawet proporcjonalne nie korzysta ze wzrostu gospodarczego Polski. Dla przykładu wzrost polskiego PKB w 2018 r. wynosił 3,8%, a w 2017 r. ponad 4%.

Reasumując, systematyczny spadek nakładów finansowych na rolnictwo jest niezrozumiały i bardzo niepokojący. Szczególnie, gdy weźmiemy pod uwagę znaczenie społeczne, gospodarcze i środowiskowe, tego sektora. Czy w takiej sytuacji finansowej polskie rolnictwo może funkcjonować? Może, ale będzie to wymagało radykalnego podejścia do znaczenia rolnictwa wśród polskich kręgów decyzyjnych, samorządów, samych rolników oraz społeczeństwa. Rolnictwo to żywność, to podstawa naszej egzystencji, to sektor strategiczny.

Dodaj komentarz