Polityka gospodarcza Polski – cz.6 – Samowystarczalność

Chciałem pierwotnie inaczej zatytułować ten odcinek “Polityki gospodarczej Polski”: “Krótkie łańcuchy dostaw”. Jednak tu chodzi o coś więcej, o swoistą zaradność społeczności lokalnych i społeczności narodowej, ich bezpieczeństwo bytowe, zorganizowanie, by było zdrowiej, taniej, bez zadłużania. Czyli chodzi o samowystarczalność gospodarczą. Państwo powinno zadbać o swoją podstawową samowystarczalność.

Nie oznacza to odizolowania się od świata, jak ma to miejsce w przypadku Korei Północnej, bo trzeba podróżować (“podróże kształcą”), poznawać inne kultury, wymieniać się z innymi narodami. Ale wszystko z umiarem – nie może być tak, że się uzależniamy od innych państw czy organizacji, np. od towarów chińskich, pieniędzy “unijnych” (a naprawdę naszych), armii amerykańskiej itd. itp.

Nie powinno być tak, że my eksportujemy nasze smaczne, pachnące i zawierające witaminy truskawki za granicę, a sprowadzamy piękne, duże, ale pozbawione smaku, zapachu i jakichkolwiek wartości odżywczych truskawki z Europy południowo-zachodniej. Po co sprowadzać mało energetyczny i zanieczyszczony węgiel z zagranicy, jeśli mamy lepszy energetycznie i czystszy węgiel u nas? Przykładów tego typu można by podawać tuziny, albo nawet kopy. Czyli chodzi m.in. o krótsze łańcuchy dostaw.

Ale wróćmy do wątku głównego, czyli do samowystarczalności. Czym jest owa gospodarcza samowystarczalność? Można pewnie znaleźć dziesiątki definicji, ale nie o akademickie spory tu chodzi. Nie chodzi też o to, by polskie państwo było w każdej dziedzinie 100%-owo samowystarczalne, ponieważ jest to postulat nierealny. Nie ma dziś na świecie państwa, które byłoby całkowicie samowystarczalne – i surowcowo, i energetycznie, i przemysłowo, i rolniczo i w innych dziedzinach. A zatem o co chodzi?

Chodzi o tak rozumianą samowystarczalność, że w sytuacji kryzysu europejskiego, międzynarodowego, światowego jesteśmy w stanie sami sobie zabezpieczyć nasze podstawowe potrzeby: wody, jedzenia, ogrzania, zasilania elektrycznego, ochrony przed plądrowaniem, ochrony przed żywiołami – pożarem, powodzią, wichurami, a także przed epidemiami.

Co to praktycznie oznacza? Wiele spraw i regulacji, np.:

  1. Rezerwy “na czarną godzinę” – wody, gazu, żywności, sprzętu ratunkowego, węgla, materiałów opatrunkowych i medycznych,
  2. Preferowanie krótkich łańcuchów dostaw, by np. produkty rolno-spożywcze docierały do nas świeższe, oraz, by chronić rodzimych przedsiębiorców.
  3. Wprowadzenie możliwości produkcji “na potrzeby własne wspólnoty lokalnej”, która to produkcja nie byłaby opodatkowana.
  4. Edukację w zakresie przedsiębiorczości, ratownictwa, radzenia sobie z sytuacjami kryzysowymi i zarządzania nimi, zdrowego odżywiania – od najmłodszych lat!
  5. Ochrona przed importem byle jakiej taniochy.
  6. Zadbanie o infrastrukturę strategiczną: sieci elektroenergetyczne, gazociągi, elektrownie, elektrociepłownie, sieci telekomunikacyjne (Internet, GSM), wodociągi i zapasowe zbiorniki wodne, sieć kolejową, drogi, lotniska, porty. To wszystko powinno być w rękach Polaków, czy to jako własność spółdzielcza, komunalna czy uprawnionego, lokalnego akcjonariatu.

Historia gospodarcza świata pokazuje, że wszelkie skoki rozwoju gospodarczego poszczególnych państw (Japonia, Niemcy, Korea itd.) odbywały się przy silnej państwowej ochronie lokalnych gospodarek w postaci ceł, polityki protekcjonizmu, preferencji dla firm własnych, lokalnych. Z kolei efekty działania szkoły chicagowskiej Friedmana i konsensusu waszyngtońskiego pokazują na przestrzeni ostatnich ok. 60 lat, jak wyniszczające skutki dla lokalnych gospodarek i przedsiębiorstw miało szerokie ich otwarcie na świat. Z tego płynie jakaś nauka.

Dziś dochodzimy w wielu miejscach do absurdów, np. rolnik produkuje podstawowy surowiec na chleb (zboże), młyn w jego sąsiedniej wsi mieli to zboże na mąkę, ale chleb przyjeżdża do niego z dalej położonego miasta, przy czym koszt zboża, zmielenia go, dodatków, wody i wypieku bochenka chleba to łącznie kwota poniżej złotówki, a rolnik kupuje ten “miastowy” chleb za 4-5 złotych. Podobnie dzieje się z wodą pitną, energią elektryczną, paliwami itd.

Dziś istnieją możliwości stworzenia quasi-samowystarczalnych ośrodków gminnych, małomiasteczkowych, czy nawet wiejskich, opartych na samozaopatrzeniu (p. pkt. 3 powyżej), samoorganizacji, lokalnych maksymalnie skróconych łańcuchach dostaw, edukacji, przedsiębiorczości i lokalnej sprawnej infrastrukturze. Mało tego, istnieją możliwości stworzenia bezpieczniejszej, rozproszonej energetyki opartej o mini- i mikro-elektrownie gminne, wiejskie, miejskie, zakładowe i przydomowe – wodne, fotowoltaiczne i wiatrowe, a także wodorowe (p. wcześniejszy cykl o energetyce polskiej). Można stworzyć polskie sieci internetowe, niezależne od nikogo z zewnątrz, zadbać o to, by infrastruktura strategiczna była w rękach polskich i była zadbana. Można stworzyć sieć lokalnych, własnych banków spółdzielczych i komunalnych, towarzystw ubezpieczeń wzajemnych – tych majątkowych, zdrowotnych, życiowych, których ubezpieczeni są członkami i współwłaścicielami.

Samowystarczalność w tym duchu to okazja dla inicjatywy ludzkiej ,wykazania się w przedsiębiorczości, tworzenia wielu lokalnych podmiotów, które będą obsługiwały swój lokalny rynek, budując równocześnie lokalną wspólnotę. To także ukrócenie ogromnego wycieku pieniędzy za granicę, pieniędzy wyprowadzanych jako zyski przez zagraniczne korporacje. Dlaczego np. polskie instytucje publiczne, samorządowe i państwowe mają konta bankowe w bankach zagranicznych a nie polskich? To powinno być oczywiste, że trzymają pieniądze w polskich bankach. Już raz, w wyniku kryzysu 2008 roku okazało się, co robią zachodnie korporacje bankowe – przez noc potrafią wytransferować wszystkie pieniądze z oddziałów zagranicznych do swoich central.

Podsumowując, polityka gospodarcza Polski powinna być nastawiona w każdym szczególe na budowanie samowystarczalności, niezależności od podmiotów zagranicznych, na wzmacnianie przedsiębiorstw krajowych i rozwój infrastruktury, która umożliwia dobre funkcjonowanie, gdy na arenie międzynarodowej jest kryzys i wszystko przestaje działać.

Dodaj komentarz