Cztery filary, w które “walą” globaliści

Wielki Reset ! Nowy Porządek Świata ! Nowy Podział Świata ! Pandemia ! – słyszymy wciąż w mediach, odmieniane przez wszystkie przypadki. Wielkie hasła, silna zasłona dymna ze słów takich jak zdrowie, wolność, demokracja, tolerancja, praworządność, tymczasem… rzeczywiście sprawa wygląda tak: globaliści chcą coraz więcej władzy nad Ziemią i nad 8 miliardami żyjących tu ludzi. Chcą i poszerzają władzę nad mediami, pieniądzem, wojskiem, sądami, zasobami naturalnymi itd. Ta chora żądza władzy jest tak wielka, że tworzą obszerne, precyzyjne i dalekosiężne plany opanowania świata. Uprawiają spiskowe praktyki na bazie spiskowych planów. W tym celu robią, co mogą, by nas rozbić, zdezintegrować, zdemoralizować, ogłupić, wykorzenić i zastraszyć. Bo łatwiej zapanować nad ludźmi nieświadomymi, zastraszonymi, chorymi, skłóconymi, zepsutymi, bez ambicji i wsparcia.

Globaliści uderzają, zatem, w cztery filary godnej i spokojnej egzystencji wolnych ludzi:

  1.  Moralność
  2.  Edukacja
  3.  Tożsamość
  4.  Wspólnota

Niszczą moralność, by nas pogrążyć  w wyrzutach sumienia, w strachu, w chaosie. Ludzie zdemoralizowani są słabi, nie mają siły, by się przeciwstawić, nie mają tzw. kręgosłupa moralnego. Dlatego w mediach i w awansach na stanowiska promowane są często miernoty spod znaku “bmw” (bierny, mierny, ale wierny), poprawne politycznie, posłuszne i sterowalne. Dlatego tak często ludzi porządnych, zasadniczych, trwających przy wartościach ośmiesza się jako nieżyciowych, frajerów, upierdliwych i moralistów. Na ludzi zepsutych łatwo zebrać tzw. haki, którymi się ich potem szantażuje. Od ludzi zdemoralizowanych dużo łatwiej uzyskać akceptację zorganizowanego systemu kradzieży i wyzysku. Przewrócenie całego, wielowiekowego systemu moralnego odbywa się pod hasłami “wolności”, bo ponoć “tradycyjne normy moralne ograniczają wolność” (sic!!!), tak więc “wolność” ma służyć usprawiedliwianiu zabijania, kradzieży, zdrady małżeńskiej itd. itp. Człowiek bez hamulców moralnych staje się egoistyczny, roszczeniowy, labilny emocjonalnie, kapryśny jak dziecko, niebezpieczny. Powstaje zamęt i chaos, a wtedy – w tej mętnej wodzie jak we mgle, za zasłoną – pływają  te “grube drapieżne ryby” globalistów. Moralność ma dużo wspólnego z wychowaniem i edukacją, bo “czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci”, a zatem drugi filar to edukacja.

System edukacji od ponad stu lat systematycznie stacza się w dół. W roku 1903 – 10 lat przed powstaniem FED-u – to samo środowisko utworzyło w USA tzw. Główną Radę Edukacji (General Education Board), która nie stawiała sobie wcale za cel podniesienia poziomu oświaty, lecz sformatowanie systemu szkolnego pod potrzeby wielkich korporacji i później – globalistów. Szkoła miała uczyć tyle, by wypuścić przyszłych wąskich “specjalistów”, nieobejmujących swoją świadomością całości, nie rozumiejących procesów politycznych, społecznych, finansowych. Do tego doszły ideologizacja szkoły (komunistyczna, hitlerowska, maoistyczna, potem neoliberalna czy ostatnio gender’owa), zwycięstwo tzw. encyklopedystów (nauczać tylko fakty, informacje) nad humanistami (szkoła ma także wychowywać i kształcić całościowo), coraz wyraźniejsze obniżanie wymagań (np. na maturze), biurokratyzacja szkoły, a ostatnio jakże nieefektywne “nauczanie zdalne”. Nie ma zatem w szkole ani budowania kręgosłupa moralnego, ani kształcenia świadomego i odpowiedzialnego obywatela, ani nauczania pracy zespołowej, tylko są procedury, “rama programowa”, formalizm, wyścig szczurów oraz sparaliżowanie nauczycieli poprzez masę papierkowej pracy, przeładowanie programu, strach przed dyscyplinowaniem uczniów, bo mogą oskarżyć o mobbing, dyskryminację itd. Szkoła jest dziś parodią edukacji, bo globaliści chcą, abyśmy byli głupi, ograniczeni, nieświadomi i nie umieli działać zespołowo. Ponadto, edukacja jest tak rozchwiana i płytka, że nie buduje tożsamości człowieka, a może nawet ją niszczy. Tożsamość to bowiem trzeci filar.

Tożsamość człowieka to jego świadomość i pewność siebie, kim jest, do czego należy, gdzie jest jego miejsce na ziemi. Tożsamość to inaczej utożsamianie się (identyfikowanie się, traktowanie jako oczywiste i bliskie) z kulturą, wartościami, tradycją, historią, ziemią (krajem), językiem, społecznością, w której się żyje. Jako Polacy, żyjący w Polsce, będący dziedzicami I i II Rzeczypospolitej i cywilizacji łacińskiej wyznajemy wartości chrześcijańskie, dbamy o dziedzictwo kultury, o nasz język (jakże zachwaszczany świadomie przez pewne środowiska!), o nasz kraj, środowisko naturalne, o rozwój Polski – bez żadnej wrogości wobec innych, bez ksenofobii, tak po prostu, bo jesteśmy Polakami, mężczyznami i kobietami, chłopcami i dziewczynami kultywującymi tradycje polskie, rycerskie, słowiańskie i chrześcijańskie. A tu nagle słyszymy, że państwa narodowe to przeżytek, że cały świat to jedna “globalna wioska”, że płci jest kilkadziesiąt (sic!!!), że “kapitał nie ma narodowości”, a jadąc za granicę na wakacje odkrywamy, że wszędzie są te same sieci handlowe, te same sieci “fastfood-ów”, te same ciuchy itd. itp. – jednym słowem “zglajchszaltowanie” całego świata. Globaliści chcą, byśmy byli konsumentami tego, co nam podsuwają, mięsem armatnim czy siłą roboczą – bez tożsamości i zakorzenienia. Samotni, słabi. Bo im się nie podoba, że tożsamość uspokaja, daje zakotwiczenie, poczucie wspólnoty. Wspólnota to właśnie czwarty filar.

Po półgodzinnej rozmowie, odpowiednio poprowadzonej, z celnością ponad 90% umiem powiedzieć, czy mój rozmówca przeżył kiedyś wspólnotę, czy nie – takie silne oddziaływanie ma wspólnota! Zostawia piętno – pozytywne – na całe życie. Wspólnota, przeżycie wspólnoty – to wielki dar, bo uczy wspólnego działania, współpracy, zrozumienia, pokory, planowania zespołowego, rozmawiania, a także daje poczucie siły, bezpieczeństwa, przynależności i wsparcia, niezależnie od tego jaka to wspólnota – rodzinna, religijna, sąsiedzka, narodowa, drużyna sportowa, harcerska, żeglarska, kółko zainteresowań, koło naukowe, zespół współpracowników w przedsiębiorstwie, stowarzyszenie itd. Po warunkiem, że będzie trwać w czasie (latami), realizować wspólne cele, razem planować i pracować, jednoczyć się w smutku i radości, razem przechodzić przez “ból, pot czy łzy”. Wspólnoty są konieczne, by człowiek miał oparcie – i to ku rozwojowi, osiąganiu szczytów, rekordów, odkryć, i to, które jest potrzebne w chorobie, nieszczęściu, w sytuacji kataklizmu. Dlatego globaliści tak biją we wspólnoty: abyśmy nie mieli tego oparcia, byśmy byli sami, niezorganizowani, wystawieni na pastwę ich cynicznych zabiegów.

Dlatego właśnie trzeba tak mocno bronić tych czterech filarów ludzkiej egzystencji, rozwoju i szczęścia: moralności, edukacji, tożsamości i wspólnoty. Na każdym poziomie, w każdym obszarze, zawsze i wszędzie. Bo inaczej będziesz jak ta gotowana powolutku żaba, która już nie ma siły wyskoczyć z wrzątku, gdy się zorientuje, że ją gotują.  To nie jest kwestia takiej czy innej ideologii, fobii czy czego tam chcesz – to kwestia człowieczeństwa, przetrwania, godności i wolności. Życzę zdrowego kręgosłupa moralnego, przeżycia wspólnoty, silnej tożsamości i dobrej edukacji!

Dodaj komentarz