Polityka rolna Polski – cz. 3 – Finansowanie

Rolnictwo, by spełniać swoje zadania, wymaga finansowania. Poniżej przedstawiamy analizę dotychczasowego i obecnego finansowania tego sektora. Finansowanie przed akcesją Polski do Wspólnot Europejskich. Trudno uwierzyć, że relatywne wsparcie finansowe dla rolnictwa (% krajowych wydatków budżetowych) było wyższe w końcówce PRL-u od obecnego. Wskazują na to jednak oficjalne dane. W 1988 r. te wydatki na rolnictwo wynosiły ponad 5% wydatków budżetu państwa, a łącznie z ubezpieczeniem społecznym rolników (KRUS) ok. 24%! Teraz (2019) wynoszą 2,21%.

Polityka rolna Polski – cz. 2 – Diagnoza

Pamiętam, jak Polska wchodziła do UE, na nasz kraj rzuciły się tabuny ciężarówek z Europy Zachodniej, by pakować naszą żywność i zawozić do siebie – ponieważ polska żywność była dobra, zdrowa, tania. Bez chemii. Od tego czasu dużo się zmieniło. Jakie jest rolnictwo polskie dzisiaj i jakie ma bolączki? Czy takie jak pokazuje nam to propaganda rządowa i media głównego ścieku, czy inne, pełne zagrożeń i problemów? Popatrzmy na fakty i liczby:

Polityka zdrowotna Polski – cz. 10 – Podsumowanie

Jak to z legislacją w Polsce bywa, także w dziedzinie zdrowia mamy pokiereszowane przepisy prawa, łatane, poprawiane setki razy, pomieszane, niekonsekwentne, a co najważniejsze, nieprzejrzyste, obarczone chorobą PRL-u i post-PRL-u, czyli setkami regulacji wyjątkowych, doraźnych, specjalnych itd. W tym wszystkim trudno się połapać. Dlatego pierwszy postulat to

Polityka zdrowotna Polski – cz. 9 – Kasy i ubezpieczalnie chorobowe

Zdrowie kosztuje – za diagnozowanie, badanie, konsultowanie, leczenie, zabiegi terapeutyczne trzeba płacić. Kto ma za to płacić? Jeden skrajny model każe płacić każdemu obywatelowi za korzystanie z usług medycznych i lekarstw. To model indywidualistyczny, nie-wspólnotowy, a równocześnie nierealny, bo wielu ludzi nie będzie stać na opłacenie terapii nowotworu, operacji chirurgicznej i innych drogich usług medycznych. Drugi skrajny model to państwowy system ochrony zdrowia, który polega na tym, że wszystkim zarządza państwo i za wszystko płaci państwo z naszych podatków. Może najbogatsze państwa świata stać byłoby na taki system, a mimo to nie idą w tym kierunku. Jest to system nieefektywny, zbiurokratyzowany, a dodatkowo obciążony kosztami aparatu urzędniczego. Zdroworozsądkowo

Polityka zdrowotna Polski – cz. 8 – Leki

Jedną z części sektora medycznego są leki. Z lekami jest wiele problemów – są za drogie, niosą skutki uboczne, są “wciskane” przez lobby farmaceutyczne, nie leczą a tylko łagodzą objawy, dają złudną nadzieję, że cudownie pozbawią nas dolegliwości. Zasadniczo nadużywamy leków, a właściwie nie leków (bo wiele nie leczy) tylko produktów firm farmaceutycznych, zamiast leczyć choroby czy dolegliwości naturalnymi metodami, dietą bądź ruchem. Ale taka naturalna terapia oznacza więcej wysiłku, cierpliwości, samodyscypliny – a nam się nie chce, bardzo spieszy i nie podoba, by zmieniać nawyki. Lenistwo i głupota.

Polityka zdrowotna Polski – cz. 7 – Medyczne sprawy nagłe

Państwo jest umową społeczną, jest organizacyjną emanacją społeczeństwa. Celem państwa jest zapewnienie bezpieczeństwa narodowi i ładu w kraju. To bezpieczeństwo ma wiele wymiarów: zewnętrzne, przed kryminalistami, epidemiami, żywiołami, spekulantami, a także w sytuacji katastrof, wypadków, pożarów itp. Dlatego uważam, że ratownictwo medyczne, rozumiane jako medyczna pomoc ofiarom wszelkich nagłych wypadków, powinno być w gestii państwa, tzn. organizowane i finansowane przez państwo – z jednym zastrzeżeniem: jeżeli sprawca wypadku, katastrofy, pożaru itd. jest identyfikowalny, to powinien zostać pociągnięty do odpowiedzialności także finansowej, czyli do pokrycia (samodzielnie czy poprzez ubezpieczenie OC) kosztów ratowania i leczenia ofiar wypadku.

Ukrócić pazerność banków

Oto fragment tekstu na temat banków, konsekwencji ich pazerności i konieczności oczyszczenia się – ze strony: https://www.wnp.pl/finanse/artur-bartoszewicz-sektor-bankowy-zaplaci-za-wlasna-pazernosc-i-bute,440365.html “Po ustąpieniu ograniczeń dojdzie do gwałtownego rozwoju niektórych dziedzin w oparciu o wstępnie zweryfikowane w pandemii rozwiązania i nastąpi ostra gra rynkowa. Jednak pełna skala realnych zmian jeszcze przed nami – twierdzi dr Artur Bartoszewicz z SGH.

Polityka zdrowotna Polski – cz. 2 – Kto odpowiada za zdrowie?

Kto ma dbać o zdrowie obywatela RP? Państwo nadopiekuńcze? Sam obywatel? Jak zwykle każda odpowiedź skrajna jest niedobra. Poprzednio napisałem, że są czynniki wewnętrzne (osobiste) i zewnętrzne (otoczenie) naszego zdrowia. Zatem odpowiedzialność za to zdrowie też powinna być rozłożona – ale adekwatnie: za część osobistą bardziej po stronie obywatela, a za część środowiskową bardziej po stronie państwa. Co to oznacza? Po pierwsze to, że odpowiedzialność ciąży na każdym z nas indywidualnie i na społeczeństwie jako zbiorowości. Podział odpowiedzialności jest też zasadny z innego punktu widzenia: jeżeli ja ponoszę indywidualnie odpowiedzialność, także tę finansową, to będę szanował wszelkie wydatki na zdrowie i dbał o profilaktykę, a nie nadużywał państwowej służby zdrowia; jeżeli jako społeczność jesteśmy współodpowiedzialni za środowisko, warunki życia i pracy, zdrową żywność, czyste wodę i powietrze, edukację prozdrowotną itd. – będziemy o to wszystko bardziej dbać.

Polityka zdrowotna Polski – cz. 1 – Wstęp

Jak zachować zdrowie, ten tylko się dowie, kto się będzie pytać i sam się w to wczyta. Zdrowie to bardzo ważna, a czasem mocno odczuwalna sprawa. W zdrowym ciele zdrowy duch – mówi przysłowie, a wtórują mu inne: Śmiech to zdrowie, Sport to zdrowie, Sposób na zdrowie człeka – od lekarzy z daleka, Szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie jako smakujesz – aż się popsujesz, Słońce i woda zawsze zdrowia doda. Zdrowie to wypadkowa wielu okoliczności,

Brać sprawy w swoje ręce

Kilka lat temu rozmawiałem ze znajomym Polakiem, który mieszka na obrzeżach Johannesburga. Los wygnańca rzucił go tam po stanie wojennym, zbudował tam dom i pracuje. W rozmowie padł temat bezpieczeństwa i przestępczości. I ów mój znajomy opowiedział mi, jakie mieli na początku problemy z przestępczością w jego dzielnicy, jak się skrzyknęli z sąsiadami, powołali coś w rodzaju straży obywatelskiej i we współpracy z policją zaczęli patrolować swoje ulice. Dziś – mówi z dumą – nie ma przestępczości w naszej dzielnicy. Kilkanaście lat temu w jednej z podwarszawskich gmin mieszkańcom zaczęły przeszkadzać samochody, których kierowcy korzystali z usług tzw. tirówek. Grupa ludzi poszła z tym do władz gminy, na posiedzenie Rady gminy, spotkała się z wójtem, komendantem policji, zaproponowała kilka konstruktywnych działań, by wyeliminować prostytucję przydrożną z terenu gminy, sporządziła raport, opis sytuacji.

Polityka medialna Polski – cz. 8 – Media publiczne i finansowanie

Co to są media publiczne? To media nie-prywatne, czyli samorządowe, rządowe, państwowe – uogólniając: finansowane z pieniędzy publicznych, czyli z naszych. Pierwsze pytanie w tej kwestii brzmi: czy takie media powinny istnieć? Uważam, że tak, bo media komercyjne działają na zasadach rynkowych, nie mają żadnej misji społecznej, realizują linię właścicieli, a czasem są wręcz elementem jakiegoś prywatnego lobby. Media publiczne mają ustawowe obowiązki, misję i mogą być poddane większej kontroli. Drugie pytanie: czy powinny być zarządzane przez urzędników/polityków wybranych do organów legislacyjnych i wykonawczych, czy może przez kogoś innego?

Jak przeżyć koniec znanego świata?

Chciałbym zarekomendować Ci, Drogi Czytelniku, książkę, która pomoże Ci przygotować się na różne niespodzianki. Świat, jaki znamy, ten dotychczasowy kulejący kapitalizm z orientacją na materializm, egoizm, zysk, powoli się kończy – i w sensie demograficznym, i technologicznym, i politycznym, i gospodarczym, i finansowym, i kulturowym, i religijnym, i zdrowotnym. Nadchodzi coś nowego, jakaś Apokalipsa, której kształtu nie znamy. Trzeba się na to przygotować, mentalnie i praktycznie. Oto książka, która może być temu pomocna – opis wydawcy:

Polityka medialna Polski – cz. 5 – Kontrola; Rada Mediów

Media są w dziś ważną władzą kontrolną wobec władz ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej, a także finansowej, oraz władzą nad stanem świadomości umysłów – dlatego muszą być całkowicie od tych władz niezależne i kontrolowane przez społeczeństwo. Z jednej strony można by powiedzieć, że jeżeli chcemy wolności słowa, to po co jakaś kontrola, nadzór, regulowanie – dajmy wolne pole, niech będzie wolny rynek mediów, niech działają na takich zasadach jak inne podmioty gospodarcze. Jest to podejście idealistyczne, ale także naiwne. Dlaczego? Ponieważ historia pokazuje, że jeżeli nie dbamy o pewien ład, dochodzi do wynaturzeń, deformacji itp., np. do zbyt dużej koncentracji mediów, do ich uzależnienia od dużego kapitału, do propagandowego rozprzestrzeniania nieprawdy itd.